ReTo – Paw (prod. Sergiusz)

Daj mi czas, szepcze patrząc na zegarek
Chce obejrzeć parę ran nim zagoją się na stałe
Moja blizna nie ma wad, nawet jak jest trochę szpetna
Pozwoli mi z biegiem lat nie skłamać, że nie pamiętam
Nie chciałem życia jak z bajki
Nie chciałbym życia jak bajka
Bo nawet jeśli są słodkie, kłamstwa to są tylko kłamstwa
Stoję na deszczu i moknę patrząc na wilgotny asfalt
Myśląc o tym co istotne i że życie lubi się paprać

W parę chwil mógłbyś utracić to co masz
Mógłby ktoś, a mógłbym ja

O nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie chcę zostać sam, z samym sobą jest mi źle
Dumny niczym paw, zagubiony jak ten pies
Pojebany świat, który ciągle ryje łeb, o nie, nie
O nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie chcę być jak ty, a ty nie chcesz być jak ja
Każdy ma swój syf, który musi sprzątać sam
Nie ma takich dni, które mogą wiecznie trwać

Stoję dumny jak paw
Chcę odwagi jak lew
Jebać życie jak w snach
Chcę prawdziwie je przejść
Nie potrzebuję braw
Choć tak cieszy ich dźwięk
Swoją wartość już znam tak jak każdy mój lęk
Nigdy nie czułem się gorszy – kłamstwo, czułem się gorszy
Chciałem być kurwa najlepszym, na początku chociaż istotnym
Trzeba się było namęczyć, trzeba się było upieprzyć
Trzeba się było określić, przy czym w końcu poczuć się wolnym
Rodzina chce dzwonić teraz, żeby mnie pochwalić
Czemu nikt nie dzwonił kiedy świat mi się zawalił
Czy tak trudno było się wysilić, żeby chwilę pogadać z dzieciakiem?
Zastanawia mnie to do tej chwili, lecz już z wami gadać nie potrafię
Nie przepraszam, śpiewam

O nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie chcę zostać sam, z samym sobą jest mi źle
Dumny niczym paw, zagubiony jak ten pies
Pojebany świat, który ciągle ryje łeb, o nie, nie
O nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie chcę być jak ty, a ty nie chcesz być jak ja
Każdy ma swój syf, który musi sprzątać sam
Nie ma takich dni, które mogą wiecznie trwać, o nie, nie

Może Ci się również spodoba